"Niech nasza droga będzie wspólna. Niech nasza modlitwa będzie pokorna. Niech nasza miłość będzie potężna. Niech nasza nadzieja będzie większa od wszystkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać."
Jan Paweł II
Dzisiaj jest: sobota, 16 października 2021 r.
Imieniny: Ambrożego, Florentyny, Gawła

SOLI DEO – PER MARIAM - 3

21 maj 2020
Parafia Podwyższenia Krzyża Świętego w HajnówceROZWAŻANIA MAJOWE w DIECEZJI DROHICZYŃSKIEJ - 21.05-31.05.2020 r.

SOLI DEO – PER MARIAM ROZWAŻANIA MAJOWE w DIECEZJI DROHICZYŃSKIEJ

SŁOWAMI PRYMASA TYSIĄCLECIA,

WYGŁOSZONYMI W STOLICY DIECEZJI

Wybór i opracowanie

Ks. Zenon Czumaj

DROHICZYN 2020

 

21 maja

PRAWDZIWIE BOŻY PASTERZ

Ostatnia wizyta Prymasa Tysiąclecia w starym nadbużańskim grodzie miała miejsce w dniu 31 sierpnia 1975 roku. Obok dziękczynienia za 50 lat istnienia diecezji pińskiej, której tymczasowa siedziba wtedy mieściła się właśnie w Drohiczynie, modlono się także o wyniesienie na ołtarze pierwszego biskupa pińskiego – Sługi Bożego Zygmunta Łozińskiego. Do postaci świątobliwego hierarchy tak odniósł się wówczas Kardynał Wyszyński:

„Pełni podziwu dla ogromu mocy Bożych, stoimy przed wspaniałą postacią Sługi Bożego Biskupa Zygmunta Łozińskiego, arcypasterza diecezji pińskiej, którego proces beatyfikacyjny toczy się w Rzymie. Czcząc tego prawdziwie Bożego Pasterza, modlitwami naszymi pragniemy wesprzeć wszystkie starania ludzkie o rychłe wyniesienie na ołtarze tego wspaniałego owocu naszych czasów i dziejów waszej Diecezji. (…)

Znałem go i ja, wprawdzie z nielicznych tylko kontaktów, ale mogę powiedzieć, że był potężnym przykładem wyznania wiary i przyznania się do Chrystusa, jak również wzorem ofiarności i gotowości służenia Ludowi Bożemu, podobnie jak Maksymilian Maria Kolbe. Taki jest bowiem duch Kościoła. Kościół, przekazując prawdę nauki Chrystusowej, zachęca nas, abyśmy czynili wszystko w miłości, która rodzi owoce: sprawiedliwości, jedności, pokoju i ducha braterskiej służby. Wszyscy bowiem jesteśmy dziećmi Ojca Niebieskiego, który nas pierwszy umiłował.

To właśnie zachwyciło waszego Sługę – Biskupa Zygmunta. Niepomny na wszelkie cierpienia w ostatnich dniach swojej przed-zgonnej męki, ze spokojem oczekiwał na śmierć, która dla niego nie była końcem, ale odmianą do nowego życia. Kazał nawet się budzić, aby tylko nie przespać – jak mówił – najpiękniejszej chwili w życiu człowieka: momentu śmierci.

Sam pogrążony w cierpieniach, z czołem zroszonym potem, miał prawo myśleć o sobie, a jednak do końca nie przestał myśleć o innych. Jak swego czasu nosił walizy swoich diecezjan na dworcu brzeskim, tak przy łożu śmierci, obserwując kapłana zmęczonego cierpieniem swego Pasterza, podał mu ręcznik, aby otarł sobie uznojone czoło. Takim był ten, który wyznawał Boga przed ludźmi, a ludziom służył swoją braterską pomocą.

Oby wspaniały przykład biskupa, który spełnił swój obowiązek wyznawania Boga, posłużył i nam. Niech nasza modlitwa o beatyfikację biskupa Zygmunta wyda wspaniałe owoce, które poniesiecie do waszych domów, służąc nadal prawdzie w miłości.

Przekazuję Wam Kapłani i Tobie, Ludu Boży, najgłębsze życzenie – to, które leży w moim sercu i w waszych sercach; a zarazem pragnienie – aby nasza modlitwa była tak owocna, iżbyśmy ujrzeli Biskupa Zygmunta na ołtarzach”.

Źródło: ADD, Kazanie kard. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Polski, podczas uroczystości 50-lecia Diecezji Pińskiej  i modlitwy o beatyfikację sługi Bożego bp. Zygmunta Łozińskiego, Drohiczyn, 31.08.1975 r.

22 maja

ZBIORNIK OŻYWCZEJ WODY

Diecezja Drohiczyńska ma stosunkowo krótką historię, ale chrześcijaństwo na tej ziemi cieszy się bogatą tradycją. Sięgając tylko do ostatniego stulecia wspólnota czerpie z dziedzictwa dwóch Kościołów – Pińskiego i Siedleckiego. Jak pierwszy u swych początków był prowadzony przez Sługę Bożego Biskupa Zygmunta Łozińskiego, tak wierni, będący pod duchową opieką arcypasterzy z Siedlec, w trudnej powojennej rzeczywistości mieli za przewodnika również kandydata na ołtarze – Biskupa Ignacego Świrskiego. Do diecezji siedleckiej przybył w 1946 r. przez Drohiczyn, a pierwszą świątynią w swej owczarni, gdzie zatrzymał się na modlitwę, był drewniany kościółek św. Rocha w Sokołowie. Zmarł 25 marca 1968 r., po przeszło 20 latach wiernej służby. Na jego pogrzebie w Siedlcach Prymas Stefan Wyszyński mówił:

„W uroczystość Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny, gdy w Kościele Bożym wspominamy wielkie objawienie Bożej dobroci wobec skromnego Dziewczęcia z ubogiego miasteczka Nazaret, miłosierne oko Boże spoczęło na słudze swoim, Biskupie Ignacym, a Duch Boży przekazał mu w sposób tajemniczy wezwanie: «Pójdź, sługo dobry i wierny…». W swoim testamencie napisał: «Drogę miałem trudną, życie miałem niełatwe, jednego mi Bóg zaoszczędził: nie miałem wrogów i nikogo za wroga nie uważałem».

Jak może powstać taka postać? Jak to się stało, że ten dobry człowiek, patrzący na wszystkich pogodnymi oczyma, nie spotkał na ziemi «wilka»? Może nawet wtedy, gdy go widział, mówił: «Bracie wilku»? Tylko z takiego usposobienia może się zrodzić przedziwna pewność: «Nikogo nie uważałem za wroga i nie miałem wrogów na ziemi».

O wiele łatwiej urodzić się człowiekiem, niż ukształtować się w człowieka. Biskup Ignacy na wszystkich swoich życiowych drogach kształtował się w człowieka. Doszedł do człowieczeństwa przedziwnie ujmującego i pociągającego. W nim Pasterza przysłaniał Ojciec, jednak szczególnie pasuje mi do tej postaci miano: homo Dei – człowiek Boży.

Nadmiar jego dobroci można chyba porównać z metodą działania Ojca Niebieskiego, który przymyka oczy na niejedną słabość ludzką. Tak działa człowiek Boży, który widzi, jak w potężnym Bogu zmaga się sprawiedliwość i miłosierdzie, a sprawiedliwość Boża jest często pokonana przez Boże miłosierdzie.

Najmilsze Dzieci Boże! Św. Franciszek Salezy napisał: «My – biskupi – musimy stać się jako wielkie zbiorniki wody, z których cały świat ma prawo się napić; nie tylko ludzie, ale i zwierzęta». Te słowa można przyłożyć jak pieczęć nie tylko do tej trumny, ale i do tego życia. Biskup Ignacy nie wzbraniał się przed nikim i dzięki temu mógł wypełnić swój obowiązek. Prawdziwie, stał się zbiornikiem ożywczej wody i nie bronił nikomu, by się zeń napił, bez względu na to, czy był to człowiek, czy już nie-człowiek…

Dziękujemy Bogu za wielką moc daną Człowiekowi Bożemu, którego uczynił Biskupem, Pasterzem i Ojcem. Prośmy Dziewicę z Nazaret, do której poszedł na wielki dzień Jej uroczystości w Niebie, aby dla swego Sługi, który nieraz patrzył w miłosierne oczy Matki w Kaplicy Ostrobramskiej, była łaskawą, litościwą, słodką Panną Maryją…”.

Źródło: Biskup jak Zbiornik Ożywczej Wody. Przemówienie żałobne J. Em. Ks. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Polski w czasie pogrzebu śp. Biskupa Ignacego Świrskiego (fragmenty), „Wiadomości Diecezjalne Podlaskie” R. 1968.

23 maja

CHRYSTUS JEST Z NAMI

Tragedia II wojny światowej, a potem niezwykle trudna sytuacja Polski pod rządami komunistycznymi, w wielu sercach ludzi wierzących wzbudziły przygnębienie i poczucie braku nadziei na lepszą przyszłość. Polacy, zawiedzeni przez kraje zachodnie, mieniące się sojusznikami, czuli się opuszczeni. Na te smutne lata Sługa Boży Kardynał Stefan Wyszyński okazał się – jako duchowy przywódca Narodu – wielkim darem Opatrzności. Dodawał otuchy, przypominając – m.in. także w 1975 r. w Drohiczynie – że z ochrzczonymi, ze swoim Kościołem, stale obecny jest Chrystus.

„Po straszliwym maglu, który działał na tej ziemi, – mówił Prymas – dziś, po 1000 latach rozbrzmiewa nauka ewangeliczna. To dla nas dowód, że Chrystus jest wierny i że nie utracił mocy. «Dana mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi». On jest nadal mocny. Jego Wola sprawie, że my, posłuszni tej woli, głosimy Wam naukę, która nie jest naszą, ale Tego, który nas posłał – Jezusa Chrystusa. «Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata».

Sobór Watykański II, za który modliliśmy się tak wspaniale i w tej diecezji, wyjednując Ojcom Soborowym dary i światła Boże, przypomniał nam prawdę o obecności Chrystusa żyjącego w Kościele. Kościół jest społecznością ożywiającą i uświęcającą. To Kościół ożywiający, czyli dający i przywracający życie, uświęcający mocą Trójcy Świętej wszystkie dzieci Boże.

Oto dalsze doświadczenia, które pozostały nam, Najmilsze Dzieci Boże, po wiekach minionych zmagań. Minął straszliwy świat, a my ocaleliśmy. Czego oczy wasze nie oglądały w tych krótkich, bądź co bądź,  dziesiątkach lat waszego życia? Jakich zmagań potwornych nie byliście świadkami? Ileż widzieliście na tej ziemi stali plującej śmiercią! I [sam Drohiczyn] – to miasto, zamienione w gruzy, tak bardzo ucierpiało. Nie oszczędzono tu niczego.

A jednak prawo Boże, moc Boża, miłość i życie, które jest światłością ludzi okazały się mocniejsze ponad wszystko. Jednego im nie odebrano: daru Chrztu Świętego, w którym otrzymali Ojca i Syna i Ducha Świętego.

Polscy Biskupi, wasi bracia, a może dla niektórych – synowie, wraz z kapłanami, waszymi braćmi i synami, patrzymy w tej chwili ku Wam i mamy świadomość, że – przez Trójcę Świętą, w imię której jesteśmy nauczani i ochrzczeni – w nas wszystkich tu obecnych jest, rządzi i działa – przedziwnie pogodna, radosna i spokojna – Boża moc: MIŁOŚĆ.

Każdy z was, jak i my, musiał kiedyś pochylić swą dziecięcą główkę pod strumieniem wody Chrztu św. Kapłan z pokorą, w imieniu Kościoła, szeptał nad tym wątłym dziecięcym życiem: «Ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego». To jest osobiste doświadczenie i dlatego dzień dzisiejszy jest niejako osobistym  jubileuszem każdego z nas.

Źródło: ADD, Kazanie kard. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Polski, podczas uroczystości 50-lecia Diecezji Pińskiej i modlitwy o beatyfikację sługi Bożego bp. Zygmunta Łozińskiego, Drohiczyn, 31.08.1975 r.

24 maja

PRAWDZIWY POKÓJ MOŻE DAĆ TYLKO CHRYSTUS!

Dwudzieste stulecie od Narodzenia Chrystusa upłynęło pod znakiem wojen – dwóch starć o zasięgu światowym w pierwszej połowie wieku i tzw. zimnej wojny między mocarstwami, która niemal do końca tegoż wieku żelazną kurtyną dzieliła świat na dwa wrogie obozy. Ludzkość była spragniona pokoju. Zaczęły pojawiać się różne inicjatywy i ruchy, które miały ten pokój przynieść, ale w większości były budowane na ideologiach bez Boga. Nie mogło to przynieść zamierzonego efektu i dzisiaj jest to coraz bardziej widoczne. Już wtedy – także w 1966 r. w Drohiczynie – tak mówił o tym Prymas Stefan Wyszyński:

„Często patrzymy na to, co się dzieje, dziwnie nieufnie. Mówimy sobie: to nam już nie zaimponuje, to światu ratunku nie przyniesie.

Światu współczesnemu trzeba pokazać nową mowę, nowego ducha, większą jeszcze miłość, która ożywi sprawiedliwość. Potrzeba nowego plemienia ludzi, nowego ducha w każdym sercu, w każdej rodzinie, w instytucji społecznej prywatnej czy publicznej, w każdej formie życia ludzkiego, we władaniu ludźmi i zarządzaniu sprawami doczesnymi i wiecznymi.

Wszędzie trzeba nowego ducha, Bożego, takiego, który by odmieniał myśli, wolę i serca i wnosił spokój, aby wszyscy paralitycy, którzy już nie umieją chodzić po ziemi, wstali, wzięli łoże swoje i szli do domu w spokoju, by wnieśli pokój Boży swojej rodzinie, mężowi, żonie i dzieciom, by wnieśli pokój we współżycie sąsiedzkie w każdej chwili, w miasteczku czy mieście.

Najmilsze Dzieci! W każdym domostwie i zakątku życia ludzkiego pragniemy pokoju. Pragniemy, by pokój płynął ze szkoły, z ust nauczycieli i wychowawców, którzy by umieli nie tylko wiedzę dawać, ale i sercu dać pokarm i ducha Bożego. Chcemy pokoju w urzędzie i w biurze, by tam na nas nie warczano; by przyjmowano jako braci, a nie jako mający nad nami władzę; żeby nas szanowano, bo nad człowiekiem Bożym nikt właściwie władzy nie ma, jeno sam Bóg, a wszyscy inni dlatego, że się dobrowolnie lub niedobrowolnie na to zgodziliśmy. Bardzo pragniemy, by  Ci co sprawują nad nami władzę, «schowali zęby» i nie byli nam wilkami, ale braćmi.

Jakim błogosławieństwem byłby pokój w warsztatach pracy i w fabrykach, w potężnych instytucjach, skierowanych ku pożytkowi ludzkiemu i rzetelnemu postępowi. Do tego konieczne jest, by człowiek był tam uszanowany, by go nie poniewierano i nie oszukiwano, aby wychodząc z miejsca pracy nie był gorszy, niż gdy tam wchodził; by pełnił swój obowiązek zgodnie z przykazaniem, które od Boga otrzymał: «Czyńcie sobie ziemię poddaną!»”.

Źródło: ADD, „Dziękujemy Bogu naszemu zawsze za Was…”. Kazanie kard. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Polski podczas Uroczystości Millenijnych Diecezji w Drohiczynie, Drohiczyn, dn. 02.10.1966 r.

25 maja

KIELICH OFIARY CHRYSTUSA

Rocznica śmierci pierwszego biskupa drohiczyńskiego Władysława Jędruszuka – już od lat jest w naszej wspólnocie diecezjalnej Dniem Modlitwy o Świętość Kapłanów. Bardzo wymownym symbolem Chrystusowego Kapłaństwa, w którym w sposób sakramentalny uczestniczą powołani do tego przez Boga, jest kielich mszalny. W roku 1975 ówczesna prokatedra w Drohiczynie otrzymała taki właśnie dar od papieża Pawła VI, dziś już czczonego w Kościele z tytułem świętego. Kielich ten na co dzień można zobaczyć w naszym Muzeum Diecezjalnym. Przywiózł go osobiście Kardynał Stefan Wyszyński, który także wyjaśnił jego symbolikę:

„Na dzisiejszą uroczystość – mówił – Ojciec święty Paweł VI przekazuje Wam, Dzieci Boże, kielich, który złożyłem na ręce waszego Arcypasterza. Za chwilę kielich ten stanie przed Wami, tutaj, na ołtarzu. Wraz z tym darem Ojciec Święty przekazuje uczucia braterskiej wspólnoty z waszym Arcypasterzem, ze świętym Prezbiterium i Ludem Bożym Diecezji, a zarazem słowa głębokiego podziwu i uznania dla waszej wierności, pomimo licznych przeciwności życiowych i dziejowych.

Nie ma znaku bardziej wymownego i głębokiego w swej symbolice nad ten ołtarz, na którym stanie kielich, darowany dla waszej Katedry przez Sługę sług Bożych, Ojca świętego Pawła VI. Przecież całe nasze życie na ziemi sprowadza się do tego, że jako dzieci Boże, obdarzone przez Ojca Niebieskiego wielkimi darami, mamy za przykładem Chrystusa na krzyżu oddać w ręce Ojca wszystko – naszego ducha i nasze ciało; jak Chrystus wykonać wszystko, cokolwiek na tej ziemi zostało nam zlecone.

Widzialnym wyrazem Ofiary Chrystusa, która na jego polecenie – «To czyńcie na moją pamiątkę» – nieustannie odnawia się w Kościele, jest Najświętsza Ofiara, Msza święta. A wspaniałym jej symbolem jest kielich wypełniony Krwią Chrystusa, odradzającą się w Kościele mocami kapłaństwa Chrystusowego. Kielich ten mamy obowiązek nieustannie «dopełniać» według zaleceń Apostoła, mówiącego śmiało, iż to, czego nie dostawa męce Chrystusa, mamy uzupełniać ofiarą naszego życia.

Kielich, który stanie pośrodku Was, jest też znakiem obecności zastępcy Chrystusa na ziemi, Następcy świętego Piotra. A Piotr, Głowa Kościoła, który wyznał: «Tyś jest Chrystus, Syn Boga Żywego» – otrzymał od Chrystusa Pana doniosły mandat: «Idźcie i nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je».

Kończę braterskim pozdrowieniem i uśmiechem życzliwym Ojca świętego, który przysłał Wam na dzisiejszą uroczystość ten oto kielich. Napełniajcie go duchem modlitwy i ofiary waszego życia, aby przez wiarę, miłość i zjednoczenie z Bogiem, wszyscy byli gotowi przez tę ziemię przejść do Ojca Niebieskiego, który na nas czeka, po wypełnieniu naszych zadań życiowych. Oby Sługa sług Bożych wyjednał nam spokojną drogę z Bożej z ziemi do Ojczyzny Niebieskiej za Chrystusem, który jest Drogą, Prawdą i Życiem”.

Źródło: ADD, Kazanie kard. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Polski, podczas uroczystości 50-lecia Diecezji Pińskiej i modlitwy o beatyfikację sługi Bożego bp. Zygmunta Łozińskiego, Drohiczyn, 31.08.1975 r.

26 maja

W WIARY NOWE TYSIĄCLECIE – ZA MATKĄ NAJŚWIĘTSZĄ!

Matka, to słowo, które dla większości ludzi wyraża najdroższe uczucia. Może zdarzyć się, że wypaczona miłość matczyna, albo degeneracja postawy dziecka, prowadzą do zdeformowania tego pojęcia. Nie grozi to wtedy, gdy wzorujemy się na relacji Jezusa z Jego Matką. O tym ponadczasowym wzorze miłości matczynej jakże często uczył Prymas Stefan Wyszyński, także w stolicy naszej diecezji:

„Studiując przed przybyciem [do Drohiczyna jego] dzieje, – mówił Sługa Boży –  jedno mnie zastanowiło, że to miasto było jak gdyby wielką Kalwarią; że tędy krzyżowały się różne drogi, po których chodziła męka ludzka i niedola, która jednak niosła i przedziwnie wzywała ducha Bożego.

Czytałem, że w tym mieście były aż dwie świątynie, poświęcone Przeczystej Dziewicy, że w kościele farnym od dawna czczono wiernie Boga w Trójcy Świętej Jedynego, że z czcią dla Trójcy św. zespoliła się w tym grodzie cześć do najwspanialszej postaci, która wyszła z myśli Bożej – do Matki Najświętszej, które tak doniosłe zadanie wypełniła w dziele Odkupienia i uświęcenia rodzaju ludzkiego. Czyż nie jest to, Najmilsi, wielką radością, która daje nam pewność, że gdy nadal w Wiary nowym Tysiącleciu będziemy szli w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, za Matką Najświętszą, wypełnimy choćby w najtrudniejszych chwilach, nasze życiowe zadanie?

Ustawiliśmy tutaj potężny krzyż, oznaczony twardymi sękami; przypomina on twardą drogę tego grodu i diecezji. Ale pamiętajcie, że pod krzyżem kalwaryjskim stała Matka Chrystusowa. Nie skądinąd, tylko z krzyża padły radosne, pocieszające słowa Chrystusa, skierowane do Jana, w jego osobie do nas wszystkich: «Oto Matka Twoja». I z Krzyża padły słowa, skierowane do Maryi, z myślą o nas wszystkich: «Oto Syn Twój».

W tej chwili, umiłowani Bracia i Siostry, chciejcie widzieć pod tym sękatym krzyżem, Matkę Najświętszą, obecną w waszym codziennym trudzie, pracach i wysiłkach, obecną w waszej diecezji, w całym Kościele, w misterium Chrystusa i Kościoła. Najmilsze Dzieci Boże! Patrzy Ona wytrwale na Was w tej chwili, zagląda Wam do oczu i do serc, pomna zadania, które wyznaczył Jej Umiłowany Syn, mówiąc [o uczniu]: «Oto syn Twój! Jesteś Matką tych dzieci moich».

Czyż można znaleźć lepszą z matek? Wszak Wy, drogie Matki, od Niej uczyłyście się swego macierzyńskiego zadania i posłannictwa. Na jej macierzyńskim sercu wykształtowałyście wasze serca, tak, iż w trudzie niemałym, w cierpieniu i męce, mając w pogardzie nawet śmierć własną, służyłyście nowemu życiu i pielęgnujecie je, jak czuwała i pielęgnowała Jezusowe życie Matka Chrystusowa.

Czyniła to nie tylko w Betlejem i w Nazarecie, ale i na Kalwarii. [Ale też] Ona pierwsza po strasznej tragedii Krzyża, uradowała się, oglądając Swojego Syna, Zwycięzcę śmierci. Zmartwychwstał ten, który i do Was mówi: „Potrzeba, abyście i wy zmartwychwstali, jak ja zmartwychwstałem. –  «Kto wierzy we mnie, choćby i umarł, żyć będzie, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym!»”. 

Źródło: ADD, Kazanie kard. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Polski, podczas uroczystości 50-lecia Diecezji Pińskiej i modlitwy o beatyfikację sługi Bożego bp. Zygmunta Łozińskiego, Drohiczyn, 31.08.1975 r.

27 maja

NAŚLADOWAĆ MARYJĘ

W POSTAWIE PRAWDY I SPRAWIEDLIWOŚCI

Kryzysy, jakie przeżywają poszczególni ludzie, rodziny, a nawet całe społeczności, zazwyczaj mają swój początek w zagubieniu, celowym ukryciu czy zniekształcaniu prawdy i w niesprawiedliwości. Obiektywna Prawda jest niezmienna, a jest nią sam Chrystus – miłosierny, ale i sprawiedliwy. Kogo naśladować w postawie prawdy i sprawiedliwości? Tego uczył Prymas Tysiąclecia, także gdy gościł w 1974 roku w Drohiczynie:

„Rodzice, Młodzieży i Wy, Małe Dzieci! – mówił. – Zabiegajcie usilnie o to, aby naśladować Matkę Boga-Człowieka nie tylko w Jej wierze, lecz także w Jej postawie prawdy. Tam bowiem, gdzie jest wiara, tam jest też i prawda i mądrość i światło. Człowiek wierzący kieruje się prawdą, mówi prawdę. Gdy jej nie zna – wtedy milczy, pamiętając o przykazaniu Apostoła: «Mówcie prawdę jedni drugim, boście braćmi» (Ef 4,25).

Podobnie jak biskup czy kapłan jest obowiązany mówić Wam prawdę, tak też od wszystkich macie prawo domagać się pełnej prawdy. Od tych, którzy uczą wasze dzieci; od tych, którzy Wami rządzą i od tych, którzy razem z Wami żyją i pracują. Lecz i Wy sami umacniajcie się prawdą Bożą. Chrystus nazwał się Prawdą: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem» (J 14, 6). «Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie» (J 18, 37). Powiedział tak człowiekowi, który Go na śmierć skazywał. Mogą więc ludzie z tupetem mówić niekiedy: «Cóż to jest prawda?». Lecz kto ma żywą wiarę w to, że Bóg jest Ojcem i Miłością, ten wie dobrze, co to jest Prawda.

Dzieci Boże! W waszym życiu kierujcie się prawdą i domagajcie się od wszystkich, aby mówili Wam prawdę. Tym większe będziecie mieli prawo do prawdy, gdy sami będziecie się nią kierowali.

Naśladujcie też Maryję w Jej poczuciu sprawiedliwości i wrażliwości na potrzeby ludzkie. Zastanawia nas znajomość spraw doczesnych, społecznych, a nawet gospodarczych, jakie ujawniła Maryja w «Magnificat». Przecież mówiła o niedoli ekonomicznej współczesnych sobie ludzi. Ukazywała, że Bóg jest Tym, który społecznie wyrównuje, bo «On ubogiego z gnoju wyprowadzi i z książętami na ławie posadzi… On bogaczów puszcza z torbami, a ubogich obdarza darami…». Posunęła się Maryja aż tak daleko, że ujawniła potęgę działania Boga wobec ludzi sprawujących władzę. «On zrzuca z tronu mocarzy, a wywyższa pokornych».

Maryja była wrażliwa na ład społeczny i ekonomiczny, a nawet na sprawy tego wymiaru, które dzisiaj nazywa się polityką. Ale nie o to głównie idzie. Ona, która dała światu Jezusa Chrystusa – Słońce Sprawiedliwości, sama jest Zwierciadłem Sprawiedliwości. Uczy nas postawy sprawiedliwości wobec wszystkich ludzi – małych czy dużych; uczy że trzeba oddać to, co jest cesarskiego – cesarzowi, a co boskiego – Bogu. Wszędzie – w życiu codziennym, w pracy, w nauce – chrześcijanin powinien kierować się uczciwością i naśladować Maryję w Jej cnocie sprawiedliwości”.

Źródło: ADD, Kazanie kard. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Polski, podczas rozpoczęcia Nawiedzenia Kopii Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej w „Diecezji w Drohiczynie”, Drohiczyn, 02.06.1974 r.

28 maja

NAŚLADOWAĆ MARYJĘ W POSTAWIE SŁUŻBY

Jedne z najbardziej znanych słów, ale też najważniejszych w Historii Zbawienia, to krótka odpowiedź Maryi na Bożą propozycję współpracy, aby ludzkość została wyrwana z niewoli szatana i grzechu. Powtarzane w modlitwie „Anioł Pański” mają nas uczulać na postawę służby, właściwą dla chrześcijanina. A wzorem tej postawy jest dla nas właśnie Dziewica z Nazaretu. Tak o tym mówił Kardynał Stefan Wyszyński – Sługa Boży – w 1974 r., podczas pierwszego Nawiedzenia przez Kopię Jasnogórskiego Wizerunku w katedrze drohiczyńskiej:

„Gdy [Maryja] już zrozumiała, jak wyjątkowe powołanie wyznacza Jej Bóg – «Poczniesz, porodzisz Syna, nadasz Mu imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego» – wtedy wyrzekła swoje «fiat» i nazwała się «służebnicą Pańską». Cechuje Ją więc postawa służby wobec planów Boga, wobec Ofiary Chrystusa, który przyjąwszy postać Sługi, miał być ofiarowany. Dobrze zrozumiała Maryja, co to znaczy «ofiarowany». To znaczy: wydany na krzyż, na śmierć, aby odkupić dzieci Boże; aby uwolnić je z niewoli szatana i oddać miłującemu Sercu Boga Ojca. W to dzieło Ojca i Bożego Syna wpisała się Maryja dobrowolnie: «Oto ja, służebnica Pańska».

Postawa służby jest nakazem społecznym. Wprawdzie dzisiaj nie lubimy tego wyrazu «służba», jednak wiemy, że na każdym kroku ludzie nam służą. Służą nam rodzice, kapłani, wychowawcy i nauczyciele; służą nam urzędnicy, kierownicy różnych działów życia gospodarczego czy publicznego; służą nam w autobusie, na kolei, na drodze, w sklepie – wszędzie. Sytuacja naszej zależności od ludzi wymaga, abyśmy byli wobec nich sprawiedliwi. Jeśli oni nam służą i my musimy im służyć. Nazywają się oni naszymi służebnikami, nie wyłączając ministrantów, bo «minister» po łacinie, znaczy po polsku «służący».

Wszyscy nam służą i do nas należy odwdzięczać się postawą służby, służenia, wzajemnej uczynności, dobroci, niesienia sobie chętnej pomocy, wrażliwości na potrzeby ludzi, jaką ujawniła Matka Najświętsza w Kanie Galilejskiej. To jest potrzeba czasów dzisiejszych.

Tego wymaga zwykła ludzka uczciwość. Czyż dzieciątko, które wyszło z łona matki gołe, zdołałoby sobie poradzić na świecie, gdyby nie otoczono je troską macierzyńską i służbą tylu ludzi?! Jesteśmy «skazani» na służbę innych. Nawet Bóg nam służy przez swojego Syna. Nawet On nas karmi.

Dlatego też człowiek musi się zdobyć na postawę czynnej służby, pomocy, rzetelnej pracy i współpracy, musi oddać się sprawom społecznym, zawodowym i gospodarczym, moralnym i religijnym; sprawom domu rodzinnego i domu Bożego; sprawom Ojczyzny i Kościoła – aby w ten sposób wypełnić swoje właściwe zadanie. Będzie to również naśladowaniem Maryi, ofiarnej Służebnicy Pańskiej”.

Źródło: ADD, Kazanie kard. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Polski, podczas rozpoczęcia Nawiedzenia Kopii Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej w „Diecezji w Drohiczynie”, Drohiczyn, 02.06.1974 r.

29 maja

OBOWIĄZKIEM KOŚCIOŁA – WYZNAWANIE CHRYSTUSA

„Najmilsze Dzieci Boże! – wołał w 1975 roku, podczas swojej ostatniej wizyty w Drohiczynie, Czcigodny Sługa Boży Prymas Stefan Wyszyński. – Zatrzymajmy się na chwilę nad mocą wyznawania, jakiej od nas oczekuje Chrystus. Różne opinie wydawano o Nim, gdy żył i nauczał w Ziemi Świętej. Jedni uważali Go za odrodzonego, zmartwychwstałego Jana Chrzciciela; inni za Eliasza, który miał według oczekiwań ówczesnych przyjść ponownie; jeszcze inni za któregoś z wielkich proroków. Tylko Piotr miał niezwykłą moc zrozumienia całej Prawdy; [moc] daną mu od Boga, bo nie ciało i krew objawiły mu to, ale Ojciec Niebieski. I tylko on miał odwagę powiedzieć wobec zdumionych Apostołów: «Tyś jest Chrystus, Syn Boga Żywego».

Pan Jezus pochwalił wiarę Piotra, ale jednocześnie przypomniał mu: «Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i ja tobie powiadam: ty jesteś Piotr (czyli Skała) i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie» (Mt 16,17-19).

Tak wywyższony Piotr stał się symbolem głównego zadania, jakie Kościół pełni na ziemi. Do nas przecież – do Ojca Świętego, do biskupów i kapłanów, do całego ludu Bożego – należy dawać świadectwo Chrystusowi. I Kościół to czyni; to jest jego główne zadanie i posłannictwo. Kościół ma obowiązek po wszystkie wieki, przed królami
i prezydentami, przed wszelkimi zgromadzeniami, wyznawać Chrystusa, dawać mu świadectwo: «Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego». I gdyby Kościół nic więcej na tej ziemi nie czynił, tylko to, już by wypełnił swoje najważniejsze, najdonioślejsze zadanie.

Ktokolwiek w Kościele zadanie to wypełnia – Ojciec święty, biskup czy kapłan, matka czy ojciec, młodzieniec, dziewczę, czy maleńka dziewczynka – może być pewny przyszłej radości w niebie. Chrystus bowiem zapewnił nas: «Kto mnie wyzna przed ludźmi, tego i ja wyznam przed Ojcem moim, który jest w niebie».

Ktokolwiek więc, Dzieci Boże, wyznaje Chrystusa, ten niejako ma już zabezpieczoną, zagwarantowaną radość Królestwa niebieskiego. «Ja wyznam go przed Ojcem moim, który jest w niebie». Twój znak krzyża, drogie dziecko; twoja życiowa postawa, ukochana młodzieży; wasza praca wychowawcza w rodzinie w duchu chrześcijańskim, matki i ojcowie; wasze męstwo, drodzy kapłani i biskupi – to wszystko jest dla was gwarantem, że Królestwo niebieskie was nie minie. Skoro Wy wyznajecie Chrystusa przed ludźmi, jakże on mógłby być niewierny swojej obietnicy? Będzie wierny! I przyzna się do Was przed Ojcem swoim Niebieskim. Będzie to najwspanialsza beatyfikacja, jaka może mieć miejsce w dziejach Kościoła”.

Źródło: ADD, Kazanie kard. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Polski, podczas uroczystości 50-lecia Diecezji Pińskiej i modlitwy o beatyfikację sługi Bożego bp. Zygmunta Łozińskiego, Drohiczyn, 31.08.1975 r.

30 maja

EWANGELIA ŹRÓDŁEM CNÓT

Dobra Nowina została dana światu w konkretnym celu: aby człowiek i świat stał się lepszy. Gdybyśmy chcieli lub potrafili czerpać ze skarbnicy Ewangelii, wtedy moglibyśmy cieszyć się owocami dobra. Bo prawo Ewangelii, to nie źródło zniewolenia, jak sądzą niektórzy, ale źródło cnót. O tym przypomniał Prymas Stefan Wyszyński w swojej pierwszej mowie w Drohiczynie, wygłoszonej w roku 1966.

„Duch Święty – mówił wtedy Czcigodny Sługa Boży – wydaje owoce stokrotne, widzimy to na szlaku uroczystości millenijnych. Lud Boże we wszystkich miastach biskupich, na Historycznym Szlaku w różnych diecezjach, gromadząc się licznie pod przewodnictwem kapłanów, otwartymi oczyma i ufnym sercem mówi do nas: «Dokąd pójdziemy Panie?! Przecież słowa żywota wiecznego Ty masz!». Jest to wspaniałym sprawdzianem jedności ducha w wierze, w miłości i w pokoju Chrystusowym.

Czegoż nam dzisiaj więcej trzeba, Najmilsze Dzieci, gdy mamy takie dowody waszych tęsknot i pragnień? Czyż wasza obecność w ten pogodny wieczór w Drohiczynie, pod kościołem prokatedralnym, nie świadczy o tym, że i Wy przyznajcie się do Chrystusowej Ewangelii; że i Wy czujecie w sobie moc Ojca i Syna i Ducha Świętego, bo ochrzczeni i nauczeni jesteście w imię Trójcy Świętej?

Świadczy to o przedziwnej wspólnocie i jedności całego naszego Narodu, w duchu miłości i pokoju. Taka wspólnota i duch jedności, to najwspanialszy zaczyn i wartość, którą można wnieść w codzienne życie, przenikając je miłością, pokojem i Bożym entuzjazmem, z jakim spotykamy się na całym «Szlaku Millenijnym».

Stąd, Najmilsze Dzieci, pełni jesteśmy radości, gdy Was dzisiaj – imieniem całego Episkopatu pozdrawiamy, wyczuwając w Was te same głębokie uczucia wiary, nadziei i miłości, jakie wyczuwaliśmy na wzgórzu Lecha w Gnieźnie, na Ostrowiu Tumskim w Poznaniu, pod wzgórzem Wawelskim, na Jasnej Górze, wśród Ludu śląskiego, czy kaszubskiego i pomorskiego, na Świętej Warmii, w Lublinie, czy w stolicy Polski –  Warszawie, w Sandomierzu, Kielcach, Tarnowie czy Łomży, w Opolu, Przemyślu, Toruniu, czy Siedlcach (…). To jest dla nas zaczyn Boży na Wiary nowe Tysiąclecie.

W imię tego Bożego «zaczynu», w imię Trójcy Świętej, przez Maryję Jasnogórską, Najmilsi nasi Bracia i Siostry, pozdrawiamy Was w sławetnym Drohiczynie. Wiemy, że to miasto i wasza diecezja przeszły przez wyjątkowe trudne przeżycia ostatniej wojny, że duchowieństwo zostało zdziesiątkowane, miasta spalone, ziemie niemal osierocone, a jednak chociaż prawie wszystko utraciliście, jedno zachowaliście: wierność Bogu, Krzyżowi, Ewangelii Chrystusowej, Kościołowi i Jego Pasterzom. Stąd braliście ducha Bożego, którego wynosiliście w wasze codzienne życie, przynosząc mu pokój, cierpliwość, wytrwałość, sumienność, wierność i wiele innych cnót, czerpanych z Ewangelii Chrystusowej”.

Źródło: ADD, Millenijne „Te Deum” nad Bugiem. Mowa kard. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Polski na rozpoczęcie Uroczystości Millenijnych Diecezji w Drohiczynie, Drohiczyn, dn. 01.10.1966 r.

31 maja

CAŁA POLSKA DZIĘKUJE BOGU NASZEMU ZA WAS…

Z perspektywy czasu wyjątkową posługę Kardynała Stefana Wyszyńskiego, przewodzącego całemu Kościołowi katolickiemu w Polsce, można określić mianem „Przygotowania” – do różnych wydarzeń. Uwieńczyło je najdonioślejsze i niespodziewane: wybór Kardynała Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową, a w konsekwencji znamienne słowa, wypowiedziane w 1979 r. na Placu Zwycięstwa w Warszawie: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi! Tej ziemi!”. W tym kontekście warto wsłuchać się w końcowe przesłanie Prymasa Tysiąclecia, jakie wygłosił w 1966 r. w Drohiczynie:

„Ukochani Bracia i Siostry! Biskupi polscy – w których imieniu przemawiam w tej chwili do Was – stają przed wami z braterskim uczuciem, pełnym głębokiej radości, że Was widzimy, a zarazem wdzięczności Bogu za to, że daliśmy mimo trudnego życia wierności Bogu, Krzyżowi, Ewangelii i Kościołowi Chrystusowemu. Stajemy przed Wami pełni braterskiej czci i głębokiego szacunku dla was, dla waszej wiary i waszego trudu codziennego, w niełatwej pracy na tej ziemi, nie zawsze wdzięcznej, która wydaje chleb prawdziwie w pocie waszego czoła, a jednak jest przez Was tak umiłowana, tak ukochana, żebyście jej łatwo nie odpuścili, łatwo się jej nie wyrzekli. Macie w świadomości polecenie Boga samego, które chcecie wykonać: czyńcie sobie Ziemię, tę właśnie ziemię, poddaną.

Jesteśmy w pełni czci dla waszego trudu i  dla waszego przywiązania do tej ziemi, dla waszego trudu w fabrykach i warsztatach a zwłaszcza dla wysiłku, by wychować rodziny w duchu Bożym. Przychodzimy do was z nadzieją, którą i Wy żywicie, wchodząc w wiary nowe Tysiąclecie, że Bóg nam pozwoli przez Maryję Dziewicę Wspomożycielkę, którą nazywamy «Życiem, Nadzieją i Słodkością», byśmy przez Nią, przy jej pomocy wypełnili to zadanie tak, by w nowe Tysiąclecie Wiary wejść nie na łożu, ale doznawszy duchowej wolności synów Bożych, by wejść w nasz dom na własnych nogach, zawsze silni w wierze, zawsze wierni  Bogu, Krzyżowi, Ewangelii, Kościołowi i jego Pasterzom. Takimi będąc, najlepiej usłużymy naszej Ojczyźnie, chrześcijańskiej poprzedniej straży. 

Kończąc te słowa, raz jeszcze imieniem wszystkich Biskupów i Owczarni Bożej tym Biskupom powierzonej, a więc całej katolickiej Polski, która w tej chwili uczuciami swoimi nam towarzyszy, w waszym obliczu rzuca serca swoje wdzięczną dłonią przed Tron Boga w Trójcy Świętej Jedynego i ustami Biskupów woła: «Dziękujemy Bogu naszemu zawsze za was, za Łaskę Bożą, która jest wam dana w Chrystusie Jezusie, żeście się w Nim we wszystko wzbogacili, we wszystkie słowo i we wszelką umiejętność. Jako, że świadectwo Chrystusowe utwierdzone jest pośród was, tak, że wam na żadnej Łasce nie zbywa w oczekiwaniu objawienia Pana naszego Jezusa, który też umocni was aż do końca bez winy, w dzień przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa». Amen”.

Źródło: ADD, „Dziękujemy Bogu naszemu zawsze za Was…”. Kazanie kard. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Polski, podczas Uroczystości Millenijnych Diecezji w Drohiczynie, Drohiczyn, dn. 02.10.1966 r.

do góry
Copyright © Parafia Podwyższenia Krzyża Świętego w Hajnówce 2011